wtorek, 1 września 2015

PKP - spojrzenie klienta

#pkp #pociag #relacjazpodrozy

Właśnie jadę pociągiem PKP Inter City. Oglądam krajobraz za oknem i postanowiłem napisać krótka relację z moich przygód z komunikacją miejską. Jak zwykle trochę będzie o zarządzaniu zespołem.

Najbardziej uderzyła mnie różnica pomiędzy tym co na papierze oferują Polskie Koleje Państwowe, a tym jak to jest wdrażane w rzeczywistości.

1. Stacja PKP
Nie często jeżdżę komunikacją publiczną dlatego zawsze taka wyprawa to dla mnie wielkie wydarzenie ;-) Na początku PKP mnie zaskoczyła ładna stacja, odnowiona. Nie jest w środku gorąco, nic nie śmierdzi. Po prostu XXI!!

Ale wpadłem na szalony pomysł skorzystania z toalety publicznej dostępnej na tej stacji PKP. Podchodzę do drzwi WC i widzę, że muszę wrzucić 2 PLN aby dostać się do środka. Zanim wyszukałem drobne. Pojawił się ochroniarz i otwarł mi drzwi kluczem, aby mnie wpuścić.
Podziękowałem mu bardzo ładnie. Jaki miły gest i jestem 2 zł do przodu!
 

Niestety kiedy wyszedłem z toalety okazało się, że on tutaj kręci biznes na boku. Czyli te 2 PLN chce ale dla siebie do kieszeni :-) 

No cóż, tak to bywa, zawsze znajdzie się sposób aby dorobić na lewo.

2. Dworzec PKP
Wychodzę na dworzec, znów wszystko elegancko, nowocześnie. Widać, że sporo pieniędzy na to zostało wydane. Wyświetlają się na ekranach informacje dotyczące pociągów które przyjadą. Wszystko wydaje się OK.

Po chwili z głośników słychać zapowiedź pociągu czytaną przez jakąś Panią:
"Pociąg relacji tej i tej wjedzie na tor pierwszy przy peronie pierwszym. Wagon nr 2 znajduje się z przodu pociągu. Wagony 3, 4, 5 znajdują się w środku pociągu. A wagon numer 6 znajduje się na końcu składu". 
Zadowolony z tak dokładnych informacji sprawdzam jeszcze raz mój bilet. Okazuje się, że mam miejsce wykupione w wagonie nr. 1!!

Jak te dwie sytuacje można podsumować.

Procedury procedurami ale najważniejsi są ludzie. Aby dobrze wykonywali swoje zadania! Bez tego nie zależnie ile zainwestuje się i tak się nic nie uda. 


3. Bonus! Komunikacja miejska.
Podróżowałem wczoraj autobusem. Wiecie, w mieście od przystanku do przystanku. Jechałem po południu, ale jeszcze przed szczytem. Dlatego grzecznie siadłem sobie w koncie i rozmawiałem przez komórkę. Niestety w autobusie było nieco ciepło. Po około 10 minutach rozmowy. Nagle zerwało połączenie. Okazało się, że niestety komórka się przegrzała i aby zapobiec zniszczeniom wyłączyła się. Podejrzewam, że to samo było w autobusie. Zbyt wysoka temperatura i nie chcieli popsuć klimatyzacji. Dlatego jej nie uruchomili...

Dobrze, że wracałem z spotkania do hotelu i mogłem się umyć...


P.S. Pewnie za tydzień albo dwa będziemy narzekać na deszcze i zimno :-D


 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz